Wędrowaliśmy po bieszczadzkich połoninach

36

10 czerwca 2017 roku wcześnie rano, bo już o godzinie 5 wyruszamy autokarem z Limanowej na planowaną wycieczkę w Bieszczady. Autokarowa trasa prowadzi przez Nowy Sącz, Gorlice, Duklę. Tam kilkunastominutowe zatrzymanie na parkingu przy Klasztorze Braci Mniejszych – Bernardynów, krótki odpoczynek. Odwiedzamy grób O. Cecyliana Wojczeszaka, pochodzącego ze Słopnic, który w młodym wieku zginął w wypadku samochodowym. Po odpoczynku jedziemy przez Komańczę, Cisną.

W schronisku turystycznym w Wetlinie zakwaterowanie, krótkie zakupy, przepakowanie plecaków i jedziemy na Przełęcz Wyżną. Wędrówkę pieszą na Połoninę Wetlińską rozpoczynamy obok odnowionej symbolicznej mogiły Jerzego Harasymowicza – piewcy gór, którego prochy /zgodnie z jego wolą/ rozsypano nad połoninami. Po około 1,5 godziny marszu docieramy na szczyt (1228 m.n.p.m.) do schroniska zwanego Chatka Puchatka o bogatej przeszłości, z którego w latach 50-tych PRL-owskie wojsko obserwowało by, „imperialistyczne samoloty nie nadlatywały zrzucać stonki na PGR-owskie ziemniaki”. Po odpoczynku idziemy granią połoniny przez wszystkie szczyty: 1228 m.n.p.m., 1253 m.n.p.m. i Hnatowe Berdo 1182 m.n.p.m. na Przełęcz Orłowicza. Na szlaku postraszeni burzą, deszczem i gradem, wracamy do schroniska w Wetlinie, ucieszeni pięknymi widokami całej panoramy Bieszczadów od Tarnicy po Smerek, na wspólną kolację. Pierwszy dzień naszej wyprawy uznaliśmy za udany.

Wieczór i noc była deszczowa. Nazajutrz pobudka około godz. 6.30, ranek mamy mglisty. Po śniadaniu o godzinie 8-mej niedzielne Nabożeństwo – ksiądz nam życzy dobrej pogody i była. Około godz. 9.30 wysiadamy z autokaru na Przełęczy Wyżniańskiej i wyruszamy na szlak przez Wyżniański Wierch na Małą Rawkę 1267 m.n.p.m. Przy schronisku pod Małą Rawką przerwa na kawę i pamiątkowe fotki. Powyżej schroniska gęsta mgła, która towarzyszy nam do szczytu. Po odpoczynku na szczycie ruszamy na Wielką Rawkę 1307 m.n.p.m. Niektórzy z uczestników dochodzą na Krzemieniec /Kremenaros/ 1221 m.n.p.m u styku trzech granic. Schodzimy do Ustrzyk Górnych nad Rzeczycę. Przejście nie było widokowe z powodu mgły, ale gra płynących z wiatrem białych żagli mgły, prześwitujących promieni słońca, na tle zielonych połonin i lasów, tworzyły niepowtarzalny majestat. ŚWIĄTYNIE GÓR.

Po dojechaniu do Wetliny przerwa na posiłek oraz turystyczne ognisko obok regionalnej restauracji RANCZO. Do Limanowej wracamy około godz. 21.30. Myślę, że wyprawę uznamy wszyscy za udaną.

J. Niziński

Zdjęcia: B. Kolarz, T. Sobczak, Z. Oleksy, B.Bugański

Zostaw odpowiedź

Możesz używać tych tagów i atrybutów HTML : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>